ROYAL MUSKA

Zapach czystego piżma automatycznie nasuwa skojarzenia z gładką, białą kartką papieru. Bez chropowatości drewna, jaskrawości kwiatów, żywiczności kadzidła. Przyznam jednak, że piżm aż tak ascetycznych i idealnie czystych nie znam zbyt wielu. I wbrew moim pierwotnym przypuszczeniom, Royal Muska M. Micallef też nie będzie do takich należał, bo przy całej swojej prostocie i jednostajności okazał się jednak zbyt bogaty, zbyt przykurzony, zbyt ciepły. Jeśli już miałby być kartką, to tylko ozdobnej papeterii z grubego, kremowego, czerpanego papieru, po której sunie złota stalówka. Ale nie jest, bo piżmo w Royal Muska zdecydowanie nie należy do tych papierowych.

Ten zapach to bardziej wrażenie zapachu. Delikatna, otulająca mgiełka, która jest, a jakby jej nie było, bo stapia się ze skórą tak, że ledwo można wyczuć poszczególne nuty. Zamiast do białego papieru, przyrównałabym go raczej do świeżo wypranej, choć trochę już poszarzałej po latach leżenia na strychu, koronkowej firanki, która suszy się na sznurku w wietrzny, słoneczny dzień. Jest tak samo ażurowy, jasny, benzoesowo miękki, a jednocześnie szorstkawy szorstkością bliżej niezidentyfikowanych drewienek i czystością proszku do prania. Kwiatów i owoców nie odnotowałam, może to i lepiej.

Nienachalny, bezpretensjonalnie elegancki. Pachnie sobie trochę ukradkiem, jakby od niechcenia. Idealny, kiedy chcemy wtopić się w tłum, zakryć twarz półprzezroczystą woalką i udawać, że to nie zapach perfum, a naszej własnej skóry. Zdecydowanie dałabym się nabrać, ale jako miłośniczka kremowych koronek i tak nie przeszłabym obok tego zapachu obojętnie.

2006al3302_jpg_l

The aroma of pure musk always reminds me of plain white paper sheets. No woody harshness, no flowery brightness, no smoky resinousness. However, I have to admit that I actually don’t know so many musk perfumes which would be this clear and austere. And contrary to my previous assumptions, Royal Muska by M. Micallef won’t belong to this category either. Although quite simple and monotonous, it turned out to be too rich, too dusty and too warm at the same time. If it was a sheet of paper, it could only be thick, handmade letter paper with beautiful ornaments in a creamy shade. But… it’s not because the musk in Royal Muska is not a papery kind of musk.

This scent is more of an impression than a real scent to me. It’s a light, comforting mist that melts into your skin so well it almost disappears, which makes it even harder to distinguish particular notes. I would rather compare it to a freshly washed (but still slightly grey after years in the attic) lace curtain, hung to dry outside on a windy, sunny day. It’s just as light, transparent, soft (thank to benzoin) and at the same time rough (thank to the notes of unidentified woods and washing powder). I haven’t detected any flowers or fruit. And I’m glad I haven’t.

It‘s mild and elegant in a very unpretentious way. Perfect, whenever you feel like disappearing, hiding your face behind a half-transparent veil, blending into the crowd and pretending it’s not a perfume but the natural scent of your skin. I would definitely believe that but, as a fan of creamy veils and laces, I would never walk past this scent without turning my head. 

tumblr_lm5yjkgley1qbovnfo1_500

*Photos:

madameguillotine.org.uk
ladylimoges.tumblr.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s